2011
12.05

Funkie już dawno zwiędły.

Jakieś piękno jednak w nich pozostało…

1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

2011
11.28

Od niedawna mieszka z nami młoda kotka rasy kartuskiej. Jesteśmy nią nieustająco oczarowani.

Zresztą kto chce, niech sobie zobaczy poniżej :)

1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

 

2011
09.16

Po hiszpańskich przerywnikach wracamy do malowniczej Mongolii. Za chwilę przedstawię bohatera tej odsłony…

Tarvak (mong.), tarbagan (ros.), świstak (pol.)

1. Oto on…

Zwierzak stepowy, żyjący w norach. Od zarania dziejów służył Mongołom do jedzenia.

Za czasów Czyngis Chana, każdy z wojowników umiał upolować i przyrządzić świstaka w przypadku braku innego pożywienia.

Przez cały okres pobytu w Mongolii molestowałem naszego przewodnika Muruna, że koniecznie muszę spróbować tego specjału. Nie było to proste, bo:

- trzeba mieć czas na polowanie oraz stosowne oprzyrządowanie,

- trzeba wiedzieć gdzie polować i jak,

- nie we wszystkich ajmakach (województwach) wolno na świstaki polować.

Wobec powyższego musieliśmy kupić świeżo upolowanego zwierza. To też nie było proste, ale w końcu się udało…

Specem od przyrządzania świstaka okazał się nasz kierowca Moldon.

2. Najpierw trzeba było rozgrzać do czerwoności obłe kamienie…

3. W czasie gdy kamienie się nagrzewały, przygotował mięso, obrał ziemniaki, cebulę i czosnek,

4. Następnie wypchał skórę gorącymi kamieniami, mięsem, cebulą, czosnkiem, gorącymi kamieniami, mięsem, cebulą…

5. Po załadowaniu wszystkiego do środka, skórę szczelnie zawiązał. Tu trzeba dodać, że świstak musi być strzelony w głowę, żeby nie zepsuć skóry – nie może mieć ona żadnych dziur czy przecięć.

6. Kiedyś tak przygotowanego świstaka wrzucało się do ogniska, teraz można opalić sierść i przypiec na chrupko skórkę za pomocą palnika gazowego.

7. Tak wygląda całe danie  umyte, gotowe do spożycia.

8. A w środku pyszny rosołek…

9. …i jeszcze lepsze mięsko… :)

10. Może się to komuś nie podobać, ale mnie to niezbyt obchodzi. Spróbowałem tradycyjnego dania, przygotowanego w tradycyjny sposób i się nie zawiodłem. Tak jak nie zawiodłem się na śwince morskiej w Peru…

Jedno jest pewne: Mongolia to nie jest raj dla wegetarian :)

Smacznego!!!!

2011
08.29

Kilka zdjęć z malowniczej, północnej części Andaluzji – Sierra de Aracena. Królestwo jamon serrano de bellota, kraina korka i pięknych widoków, średniowiecznych zamków i białych miasteczek…

1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

8.

9.

10.

11.

12.

13.

14.

2011
08.22

Podczas mojego pobytu w Andaluzji, w Jerez de la Frontera, jak grom z jasnego nieba spadła wiadomość, że zmarł Moraito. Jeden z najwybitniejszych gitarzystów flamenco na świecie, wierny kontynuator tradycji cygańskiej gitary jerezańskiego rodu Morao. Król bulerii i soniquete de Jerez. Do tego wspaniały, wiecznie uśmiechnięty, skromny i życzliwy człowiek. Niestety, mimo tylu lat regularnego odwiedzania Jerez, nie udało mi się usłyszeć go „na żywo”. Miałem za to szczęście spotkać go w barze przy piwku i pogadać.

Descanse en paz, Moraito!

Jeden z koncertów cyklu „Viernes flamenco” został zadedykowany zmarłemu gitarzyście. Poniżej kilka zdjęć.

1. Śpiewa Antonio Nunez „El Pulga”, na gitarze Miguel Salado. W tle Moraito.

2. Macarena de Jerez

3. Lidia Cabello …

4. … i jej zespół.

5. Juan Villar i Periquin „Nińo Jero”

6. Lidia Cabello z jednym ze swoich cantaorów

7. „El Pulga”

8. Daniel Saltares

9. Macarena de Jerez podczas „patki”

10. Al cante – Fernando de la Morena, al toque – Miguel Salado

11. Lidia Cabello

12. Juan Villar i Periquin

13. Daniel Saltares

14. Miguel Salado i Fernando de la Morena

15. Lidia Cabello z grupą, por bulerias.