12.05
G r u p a F o t o g r a f i c z n a
Po hiszpańskich przerywnikach wracamy do malowniczej Mongolii. Za chwilę przedstawię bohatera tej odsłony…
Tarvak (mong.), tarbagan (ros.), świstak (pol.)
Zwierzak stepowy, żyjący w norach. Od zarania dziejów służył Mongołom do jedzenia.
Za czasów Czyngis Chana, każdy z wojowników umiał upolować i przyrządzić świstaka w przypadku braku innego pożywienia.
Przez cały okres pobytu w Mongolii molestowałem naszego przewodnika Muruna, że koniecznie muszę spróbować tego specjału. Nie było to proste, bo:
- trzeba mieć czas na polowanie oraz stosowne oprzyrządowanie,
- trzeba wiedzieć gdzie polować i jak,
- nie we wszystkich ajmakach (województwach) wolno na świstaki polować.
Wobec powyższego musieliśmy kupić świeżo upolowanego zwierza. To też nie było proste, ale w końcu się udało…
Specem od przyrządzania świstaka okazał się nasz kierowca Moldon.
2. Najpierw trzeba było rozgrzać do czerwoności obłe kamienie…
3. W czasie gdy kamienie się nagrzewały, przygotował mięso, obrał ziemniaki, cebulę i czosnek,
4. Następnie wypchał skórę gorącymi kamieniami, mięsem, cebulą, czosnkiem, gorącymi kamieniami, mięsem, cebulą…
5. Po załadowaniu wszystkiego do środka, skórę szczelnie zawiązał. Tu trzeba dodać, że świstak musi być strzelony w głowę, żeby nie zepsuć skóry – nie może mieć ona żadnych dziur czy przecięć.
6. Kiedyś tak przygotowanego świstaka wrzucało się do ogniska, teraz można opalić sierść i przypiec na chrupko skórkę za pomocą palnika gazowego.
7. Tak wygląda całe danie umyte, gotowe do spożycia.
10. Może się to komuś nie podobać, ale mnie to niezbyt obchodzi. Spróbowałem tradycyjnego dania, przygotowanego w tradycyjny sposób i się nie zawiodłem. Tak jak nie zawiodłem się na śwince morskiej w Peru…
Jedno jest pewne: Mongolia to nie jest raj dla wegetarian
Smacznego!!!!
Podczas mojego pobytu w Andaluzji, w Jerez de la Frontera, jak grom z jasnego nieba spadła wiadomość, że zmarł Moraito. Jeden z najwybitniejszych gitarzystów flamenco na świecie, wierny kontynuator tradycji cygańskiej gitary jerezańskiego rodu Morao. Król bulerii i soniquete de Jerez. Do tego wspaniały, wiecznie uśmiechnięty, skromny i życzliwy człowiek. Niestety, mimo tylu lat regularnego odwiedzania Jerez, nie udało mi się usłyszeć go „na żywo”. Miałem za to szczęście spotkać go w barze przy piwku i pogadać.
Descanse en paz, Moraito!
Jeden z koncertów cyklu „Viernes flamenco” został zadedykowany zmarłemu gitarzyście. Poniżej kilka zdjęć.
1. Śpiewa Antonio Nunez „El Pulga”, na gitarze Miguel Salado. W tle Moraito.
5. Juan Villar i Periquin „Nińo Jero”
6. Lidia Cabello z jednym ze swoich cantaorów
9. Macarena de Jerez podczas „patki”
10. Al cante – Fernando de la Morena, al toque – Miguel Salado
14. Miguel Salado i Fernando de la Morena
15. Lidia Cabello z grupą, por bulerias.